W Łonie: Poczęcie Nowego

Kochani,

Wielki portal 9999 i korytarz zaćmień za nami. Stary cykl numerologiczny się dopełnił. Wskoczyliśmy po nim prosto w 9 Świętych Nocy Bogini – Navaratri… Jesteśmy już po jesiennej stronie…

Czy Ciebie wrzesień oszczędził??? 😊

Mnie nie. Było jak w pralce z wirówką i wyżymaczką na dokładkę. 😉

Ale to już przeszłość. Zaczyna się Nowe.

Jak to czujesz?

We mnie jest ekscytacja z domieszką lęku…

Czuję je, patrzę sobie na nie… Obejmuję jedno i drugie z miłością.

Życie mnie zatrzymało w dosłownym sensie. Końcówkę sierpnia i cały wrzesień spędziłam w unieruchomieniu po złamaniu kostki. Złamałam ją na festiwalu Ecstatic Dance, skacząc przez ogień. Stopa mi się podwinęła, gdy lądowałam na ziemi… Wydawało mi się, że w 3 tygodnie będzie po sprawie. Nie było. W 4 też nie. Unieruchomienie wciąż się przedłużało… Jeszcze teraz po 7 tygodniach mogę wychodzić na zewnątrz tylko w bucie ortopedycznym i o kulach. W domu uczę się chodzić na nowo…

W tym zatrzymaniu mało działania, dużo Bycia. Głęboka podróż do wewnątrz się wydarza… Niełatwo czasem o zaufanie i poddanie… Gdy ono jest, nic więcej nie trzeba. Wszystko już jest… Boska Obecność wypełnia ciało z każdym oddechem, tętni w rytmie Serca, pulsuje w Łonie…

Jestem. I to wystarczy.

Potężny proces ewolucji wewnętrznej Bogini w 9 dniach Navaratri nasuwa mi przypuszczenie, że początek tego święta przypadający dzień po zamknięciu starego 9-letniego cyklu numerologicznego nie jest przypadkowy. Boska Żeńskość zajmuje miejsce starych, walących się struktur. Bogini, która rodzi się z Ojca – Góry pierwszego dnia, ostatniego dnia przenika każdy atom mojego ciała i każdy atom Wszechświata swoim nieskończonym Światłem. Solarna Bogini, bo Shubh – mój przyjaciel i przewodnik na ścieżce Vigyan Bhairav Tantry, w codziennej medytacji przywoływał światło Słońca.

Księżyc, utożsamiany z żeńską energią odbija tylko światło Słońca. Solarna Bogini nie odbija światła męskiego Boga. Ona świeci własnym światłem. I to światło jest wszechobecne w całej materii.

Spotkałam tę wizję czy może raczej pierwotne czucie Boga na Bali. Kiedy pytałam Balijczyków, jaka jest tam obowiązująca religia, odpowiedzieli mi że hinduizm. „Ale nie taki, jak w Indiach” dodawali od razu. Kiedy drążyłam, czym się różni, mówili: „Tam mają wielu Bogów. U nas jest jeden.” „Ale on jest wszędzie” – dodawali. Gdy z uśmiechem pytałam „To jest Bogini?”, oni uśmiechali się szeroko, a w oczach pojawiał się blask. I słowa już były niepotrzebne. Koszyczki ofiarne z kwiatami składane codziennie rano pod świętymi drzewami mówiły same za siebie. A ja czułam całą sobą, że Bali przechowuje pierwotne szablony Ziemi.

Tę samą energię czułam w Peru, gdy podczas Aktywacji Solarnych Kodów przez moje usta popłynęły słowa: przywołuję Solarną Kobiecość na tę Ziemię. Czułam ją, gdy składałyśmy z moją Peruwiańską przewodniczką Marie ofiarę z kwiatów nad Świętym Jeziorem Titicaca. To najwyżej położone jezioro na Ziemi jest jej czakrą Sakralną, portalem Świętej Kobiecości dla Planety.

Czuję tę energię w megalitycznych świątyniach na Gozo. Szczególnie w świątyni Wielkiej Matki, gdzie Święta Unia Kobiecości i Męskości jest tak ucieleśniona, że wręcz namacalna. Ucieleśniona w Jej Łonie. Pradawne Kody zapisane przez Istoty Założycielskie w krystalicznej strukturze złocistego wapienia limestone.

Teraz, gdy w social mediach toczy się burzliwa dyskusja o duchowości, duchowym matrixie i fałszywym Świetle, czuję, jak bardzo w zachodnim świecie odeszliśmy od tych pierwotnych szablonów Ziemi, przechowywanych na skrzyżowaniu Smoczych Linii, gdzie zostałam poprowadzona i w potężnych Miejscach Mocy na Planecie. Przechowywanych w Łonie Matki Ziemi. Przechowywanych w Łonach Kobiet, niosących pamięć Świętej Kobiecości i Kody Bogini w swoim DNA…

Wszystko masz w sobie. Nie jesteś zepsuta/ty. Nie ma nic do naprawienia. Wszystko, czego potrzebujesz, to zdjąć kolejne warstwy. Czasami zeskrobać. Pozwolić im odpaść. Starym traumom, uwarunkowaniom, wzorcom, programom, przekonaniom, energiom… Zrzucić ciężar, który niosłeś/aś. Ciężar, który nie należał do Ciebie. Tak, jak program, który wypłynął na powierzchnię w moim zatrzymaniu: trzeba coś robić, robienie ma wartość, przynosi pieniądze. Nie-robienie jest bezwartościowe, nie przynosi dochodu. Bycie nie jest cenione w naszym zachodnim świecie. Patriarchalny system gloryfikuje i gratyfikuje działanie, robienie, produktywność, efektywność. Męska energia. Często bez połączenia z jej esencją – świadomością. Więcej, szybciej, mocniej!

Program matrixa, bo gdybyś po prostu zanurzył/a się w Byciu, mogłabyś/mógłbyś odkryć swoją Boskość. Połączyć się ze Źródłem. A wtedy przestajesz być podatnym na manipulację i kontrolę, łatwo sterowalnym elementem systemu. Stajesz się suwerenny/a.

Wszystko, czego potrzebujesz, to pozwolić odpaść warstwom, by odkryć to, co jest ukryte pod nimi. Przypomnieć sobie…

Puszczając wolno ten stary program, przypominam sobie… Boska Żeńskość to nie robienie. To Bycie, rozluźnienie, otwartość, zaufanie, poddanie i przyjmowanie. To jest kreacja i ucieleśnianie Ducha. Sprowadzanie Ducha do materii, wizji na Ziemię. Z pomocą seksualnej energii i Boskiej Inteligencji Życia. Tak w Łonie powstaje Nowe Życie. Fizycznie lub metaforycznie. Te same siły tworzenia są obecne w całej Naturze. To stwórcza Moc Bogini. Ta sama Moc kreuje, dając życie Twoim projektom, dziełom i marzeniom. Sprowadza Twoje wizje na Ziemię, wplatając je w materię.

Z połączenia Męskości i Kobiecości w Łonie wydarza się misterium stworzenia…

Tak, poczyna się Nowe…

Moc miłości & błogosławieństw,
MUni Lion Rosalia

Przewijanie do góry