Lwica we mnie ryczy…
Brama Lwa już otwarta, kulminacja przypada 8.08., gdy Syriusz, nasze Duchowe Słońce ustawia się dokładnie nad Wielką Piramidą w Gizie, otwierając dostęp do pradawnej mądrości przechowywanej przez Sfinksa – Kobietę Lwa.
O czym jest ten ryk?
Rozglądam się wokół i przecieram oczy ze zdumienia.
Widzę, jak wiele wokół nas programów, których głównym celem jest oddzielenie człowieka od tego, kim Jest. Od Prawdy. Od Boskości. Od Jedności…
Iluzja oddzielenia precyzyjnie zaprogramowana, wtłaczana i podtrzymywana od pierwszych chwil na Planecie Ziemia. Żebyś zapomniał/a Kim Jesteś.
Jako pierwszy kod zapomnienia wiele lat temu pokazało mi się zdrowie. Program mówi, że choroba jest zagrożeniem – dla zdrowia i życia. Postrzegana jako zagrożenie, jest ustawiana na pozycji wroga (to też program: kiedy coś postrzegasz jako zagrożenie, to jest Twój wróg, a z wrogiem trzeba walczyć). Cały paradygmat akademickiej medycyny jest oparty na tym programie. Zadaniem medycyny jest walka z chorobą. Leczenie polega na zwalczaniu choroby. Żeby ją zwalczyć trzeba iść do lekarza i przyjmować leki. Ludzkość stworzyła cały system lecznictwa, żeby zwalczać choroby. Osią tego systemu jest farmacja. Człowiek, który się boi (zwłaszcza, gdy diagnoza jest poważna), odpala reakcję z gadziego mózgu: walcz – uciekaj – udawaj trupa. Jeśli boi się bardzo zamiera. Jeśli boi się mniej – walczy. Idzie do lekarza i dostaje leki. Albo skierowanie na zabieg czy operację. Działanie jest skierowane na usuwanie skutków tak, jakby ludzkie ciało to była maszyna, którą można naprawić: tu przykręcić, tam przesmarować, usunąć część, która się zepsuła.
Lwica ryczy: jak to możliwe, że człowiek wierzy bardziej w małą tabletkę, niż w Boga? W Boskość w sobie? Od ponad 30 lat nie biorę żadnych chemicznych leków. Czasami wspomagam moje ciało ziołami, Ajurwedą czy homeopatią. Słucham go. Rozmawiam z nim. Pytam, co chce mi przekazać? A nade wszystko wierzę, że moją naturą jest zdrowie. Wiem, że procesy zdrowienia zachodzą w ciele samoistnie, bo doświadczyłam tego setki, jeśli nie tysiące razy. Ta sama siła, która sprawia, że oddycham i że bije moje serce – bez udziału mojej woli – podtrzymuje życie. Natura we mnie. Moja prawdziwa Boska natura – uzdrawia. Sama z siebie przywraca równowagę i harmonię tam, gdzie została zachwiana.
Starożytne wedyjskie nauki przekazują, że rzeczywistość powstaje na najbardziej subtelnych poziomach: duchowym i mentalnym, następnie schodzi na poziom energetyczny – w wypadku ciała, także emocjonalny – by ostatecznie „wylądować” w największej gęstości, na poziomie fizycznym. Tego samego uczy psychologia poznawczo – behawioralna i psychoneuroimmunologia: informacja o emocjach, wywołanych przez myśli dociera do układu odpornościowego trzema drogami: poprzez autonomiczny układ nerwowy, hormony i neuroprzekaźniki, wpływając na sprawność i skuteczność jego pracy. Obserwowałam te zależności pracując przez pond 20 lat jako psychoonkolog. Pierwszy sygnał z najwyższego poziomu duchowego nie ma błędu: pochodzi od Źródła. Zniekształcenie sygnału zaczyna się na poziomie mentalnym. W Sanskrycie Man oznacza umysł, obejmujący zarówno myśli, jak emocje. Na tym poziomie przejawia się programowanie zapisane w podświadomości. Pierwszy zapis pochodzi z momentu narodzin: pępowina rutynowo przecinana zbyt wcześnie, gdy jeszcze tętni, przestaje dostarczać nowonarodzonemu dziecku tlen. Organizm otrzymuje informację: musisz natychmiast zacząć oddychać samodzielnie, w przeciwnym razie umrzesz. Tryb przetrwania w gadzim mózgu zostaje włączony: dziecko przedwcześnie odłączone od matki, której łożysko naturalnie zaopatrywałoby je w tlen aż do momentu, gdy ono łagodnie, samodzielnie przejmie oddychanie, zaczyna walczyć o życie. Dziecko nie jest już jednym z matką. Iluzja oddzielenia została zakodowana w podświadomości, na poziomie ciała.
Drugi kod zapomnienia dostrzegłam w umyśle. Jako pedagog z wykształcenia uczyłam się teorii wychowania. W pewnym momencie zauważyłam, że to, co określamy mianem wychowania jest w istocie programowaniem na poziomie mentalnym i emocjonalnym w procesie socjalizacji, czyli przystosowania do systemu. Książka „Antypedagogika”, która wpadła mi w ręce jako młodej mamie całkowicie zmieniła moje postrzeganie, radykalnie poszerzając perspektywę. Dziecko stało się podmiotem, nie przedmiotem procesu wychowania i socjalizacji. Przestałam wychowywać, zaczęłam słuchać, akceptować i rozumieć. Prowadziłam moich synów do wolności. Problem zaczął się w szkole, gdy wkroczył system oceniania. Oceniania za odtwarzanie, nie za tworzenie. Bez świadomości. Walka o oceny i pozycję w grupie. Oddzielenie zaczyna się pogłębiać…
Lwica ryczy: jak to możliwe, że człowiek wierzy bardziej autorytetom, przyswojonej wiedzy i wreszcie swoim myślom i emocjom, niż swojej Boskiej Esencji, zapisanej w sercu? Na drugim w moim życiu odosobnieniu zen podczas medytacji zauważyłam to samo, co podczas szkolenia z psychoterapii poznawczo – behawioralnej: nie jestem swoimi myślami, nie jestem swoimi emocjami. Jestem tym, kto je tworzy. Jestem tym, kto ich do-świadcza. Jestem tym, kto je obserwuje. Gdy obserwuję, powraca Połączenie. Otwiera się Serce i Boska Esencja sączy się z niego… Uzdrawia, alchemizuje, przywraca równowagę i harmonię… Bez naprawiania. Samą swoją Obecnością.
Trzeci kod zapomnienia odkryłam w relacjach. Zobaczyłam, jak umieszczam w mężczyznach część siebie, moją męską część. Potem zaczynam pragnąć, tęsknić… Jakbym zapominała, że Źródło miłości jest we mnie. Zapominam, Kim Jestem. Oddzielam się od Prawdy. Od Boskości.
Lwica ryczy: jak to możliwe, że człowiek szuka na zewnątrz tego, co ma w sobie. Tradycyjna Tantra mówi: Shiva i Shakti są zawsze razem. Nie ma oddzielenia męskiego od żeńskiego. Program warunkuje romantyczną miłość, w której partner dopełnia to, czego nie masz. To on staje się źródłem miłości. Szukasz kogoś, kto Cię pokocha i przywiązujesz się do niego. Chcesz mieć go tylko dla siebie. Pożądasz go/jej. I nazywasz to miłością. Gdy wracam do siebie, doświadczam pełni: Shiva i Shakti w odwiecznym miłośnym tańcu, łączą się ze sobą w Świętej Unii. Ich połączenie przywraca Jedność z Boskością we mnie. Boska miłość w moim sercu. Miłosne połączenie z życiem, ze Wszystkim-Co-Jest. Miłość zapisana w moim DNA sygnaturą połączenia moich rodziców, które dało mi życie. Miłość – moja prawdziwa natura, moja esencja. Zawsze tu była, jest i będzie… Przypominam sobie…
Jeśli jesteś kobietą i chcesz sobie przypomnieć, najprostszą drogą jaką znam, jest połączenie ze swoim Łonem. To ono przechowuje oryginalny blue print, pierwotne kody stworzenia. Dlatego było przez wieki nadużywane, kontrolowane i odsądzane od czci i wiary. Tam, pod warstwami przekroczeń i zniekształceń drzemie pierwotna kobieca moc. Dlatego wołam 12 kobiet do kręgu, by wyruszyć w głęboką inicjacyjną podróż Święte Łono, by ją odzyskać. By wspólnie w świętej geometrii kręgu 13-tu przywracać oryginalny blue print do siatki Ziemi.
Jeśli pragniesz poczuć smak tej podróży, zapraszam Cię na mini-warsztat Połączenie z Łonem 19 sierpnia.
Kody zapomnienia są zapisane w religiach, w systemach finansowych…
Wszystkie prowadzą do utrzymywania iluzji oddzielenia. Kiedy zapominasz, kim Jesteś, zapominasz, że zostałaś/eś stworzony/a na obraz i podobieństwo Stwórcy, że Ty i JA, Ty i Ojciec-Matka Jedno jesteśmy. Zapominasz, że Jesteś Twórcą/Twórczynią. Szukasz na zewnątrz tego, co masz w sobie. Zamiast pozwolić, by Stwórca tworzył przez Ciebie, by Duch składał swe nasienie w Twoim Łonie, w Łonie Wielkiej Matki, by Boska moc kreacji materializowała poprzez Ciebie, zaczynasz z lęku tworzyć problemu. A potem szukasz rozwiązań na poziomie, na którym nie powstały. Tworzysz całe skomplikowane systemy, by je rozwiązywać…
Życie jest proste…
Ciesz się Istnieniem…
Jesteś Boską Iskrą!
Ufaj Boskości, która Cię stworzyła!
Ciesz się nią i celebruj ją w sobie!
Zatańcz Święty Taniec Duszy Dzikiej Kobiety z Raifą Bazzi 11 – 13 września.
Może w tej nadchodzącej Bramie Lwa Twoja Lwica czy Lew też postanowi zaryczeć? Życie jest zbyt krótkie, by tracić je na tworzenie i rozwiązywanie problemów. Niech Święty Ogień Kundalini spali to, czym nie jesteś. Niech odsłoni Prawdę.
Przyjmij moje zaproszenie na Aktywację Kundalini – Brama Lwa 8 sierpnia.
Lew to odwaga i ogień serca. Niech ten ogień rozpali w Tobie pasję i zadedykuje ją misji Twojej duszy. Niech Duchowe Słońce Syriusza wzmocni swoją energią Twoją świętą ścieżkę.
Moc miłości i błogosławieństw,
Muni Lion Rosalia

